Kiepskie wyniki = wybitne wyniki
Tytuł tego wpisu wybrałem nieprzypadkowo. Ostatnio w firmie każdy (w tym także i ja) odbył spotkanie z menedżerem, na którym podsumował dokonania za zeszły rok, w tym m.in. czy udało się zrealizować cele, które postawił przed sobą na początku roku.
Przygotowując się to tego spotkania miałem raczej mieszane uczucia odnośnie jego wyników. Z jednej strony niektóre z celów które postawiłem przed sobą nie udało mi się wykonać. Z drugiej strony jednak wiedziałem, że jestem jednym z lepszych pracowników, i wszystko co miałem do zrobienia robiłem na czas. Ostatecznie więc spodziewałem się dostać ocenę „w porządku”, albo „powyżej przeciętnej”.
Przyszedł w końcu czas spotkania. Razem z menedżerem przeszliśmy po kolei po tym, co zaplanowałem sobie na początku roku, i w zasadzie tutaj nie było żadnych niespodzianek. Po przejściu tego menedżer powiedział jaką wystawia mi końcową ocenę: „wybitny”, wraz z uzasadnieniem dlaczego. Przyznam że co jak co, ale tego się nie spodziewałem
. Ta ocena dała mi też niezłego kopa motywacyjnego, do dalszej pracy nad sobą
Jaki jest z tego morał? Ciągła praca nad sobą i nieustanne poprawianie drobiazgów w dłuższej perspektywie daje naprawdę niezłe rezultaty. Wtedy nawet „kiepskie” wyniki ustawią Cię wysoko ponad innymi


